Logowanie
XXXVII Pielgrzymka Bankowców na Jasną Górę 2022
XXVII Ogólnopolska Pielgrzymka Bankowców na Jasną Górę
Polecamy
Aktualności
Pielgrzymka do Portugalii
- Szczegóły
- Odsłony: 208
Dzień pierwszy, 04.10.2025 r. (sobota) – wyruszamy do PortugaliiW dniach od 04.10-11.10.2025 r. ponad pięćdziesięcioosobowa grupa Duszpasterstwa Bankowców
brała udział w pielgrzymce do Portugalii, która została zorganizowana we współpracy z Biurem
Podróży El Holiday z Rzeszowa. Zbiórka miała miejsce o godz. 3:45 na lotnisku w podrzeszowskiej
Jasionce. Pomimo jeszcze ciemnej i chłodnej nocy, wszyscy stawili się punktualnie, pełni zapału i
radości z nadchodzących dni wspólnego pielgrzymowania.
O godz. 6:10 wystartowaliśmy samolotem LOT-u do Warszawy. Po przylocie, udaliśmy się do
kaplicy na lotnisku Chopina, gdzie o godz. 8:00 uczestniczyliśmy we Mszy św., którą odprawił nasz
duszpasterz ks. Janusz. Był to piękny moment rozpoczęcia naszej podróży – modlitwa i skupienie
wśród zgiełku lotniskowego pośpiechu pozwoliły nam wejść w klimat pielgrzymki. Po Eucharystii
mieliśmy czas wolny do godziny 11:30, który wielu z nas wykorzystało na posiłek czy kawę.
O godz. 12:45 wystartowaliśmy w dalszą drogę – tym razem bezpośrednio do Lizbony. Lot trwał 4
godziny i 5 minut, a komfort zapewnił nam Boeing 737. W Lizbonie wylądowaliśmy ok. godz. 16:15
czasu lokalnego (na czas polski 17:15). Przywitała nas ciepła, słoneczna pogoda, co było miłą
odmianą od chłodniejszej jesieni w Polsce. Po odbiorze bagaży po godz. 18, autokarem udaliśmy do
Fatimy. W trakcie przejazdu ks. Janusz opowiadał nam o Portugalii – jej geografii, historii, potędze
morskiej i sławnych żeglarzach oraz tragicznym trzęsieniu ziemi, które nawiedziło Lizbonę w XVIII
wieku. Jego opowieści wzbogaciły naszą wiedzę i wprowadziły w obszar kulturowy miejsca, do
którego przybyliśmy. Około godziny 20:00 dotarliśmy do hotelu, gdzie nastąpiło zakwaterowanie i
kolacja.
Na godz. 21:30, udaliśmy się do Kaplicy Objawień (Capelinha das Aparicoes) na nabożeństwo
światła (procesja ze świecami Procissao de Velas). W Fatmie każdego dnia po nabożeństwie
różańcowym ma miejsce procesja światła z figurą Matki Boskiej Fatimskiej. Przybyliśmy do
miejsca, gdzie przed 108 laty trojgu pastuszkom objawiła się Matka Boża.
Był to niezwykle poruszający moment tego dnia – modlitwa wśród tysięcy pielgrzymów z różnych stron
świata, światła lampionów i atmosfera modlitewnej jedności stworzyły niepowtarzalny klimat.
Zmęczeni, ale szczęśliwi i pełni wdzięczności za bezpieczną podróż, zakończyliśmy pierwszy dzień
pielgrzymki.
Dzień drugi, 05.10.2025 r. (niedziela) – w sercu Fatimy
Po dniu podróży i wieczornej procesji, niedzielę rozpoczęliśmy śniadaniem o godz. 8:30 w hotelu.
Następnie udaliśmy się na Mszę św. do Bazyliki Trójcy Przenajświętszej (Basilica da Santíssima
Trindade). Monumentalny budynek bazyliki znajduje się naprzeciwko Bazyliki Matki Bożej
Różańcowej na terenie Sanktuarium Fatimskiego. Bazylika Trójcy Przenajświętszej to jedna z
największych świątyń na świecie, wybudowana w latach 2004-2007, kosztem 80 mln EUR, pokrytym
wyłącznie z ofiar pielgrzymów. W świątyni tej w ołtarzu umieszczono fragment marmuru przywieziony
z grobu św. Piotra w Watykanie - był to dar papieża Jana Pawła II. W podziemiach bazyliki znajduje
się korytarz o nazwie Galilea Apostołów św. Piotra i św. Pawła, którego ściany zdobią
charakterystyczne dla Portugalii ceramiczne płytki azulejos (tutaj w białym kolorze), na których
przedstawiono grafiki, sceny z życia obu Apostołów w nowatorski sposób. Z korytarza (o dł. 150 m)
można się dostać do pozostałych kaplic tu zlokalizowanych. W jednej z nich Kaplicy Śmierci Jezusa
(Capela da Morte de Jesus) uczestniczyliśmy we Mszy św. Eucharystia była pięknym początkiem
dnia, a homilia ks. Janusza pomogła nam wejść w ducha pielgrzymowania, właśnie tutaj w
Fatimie do której przybyliśmy. Po Mszy św. oglądnęliśmy wystawę zlokalizowaną w podziemiach
bazyliki Servir, a unica pregacao. Wystawa upamiętniającą stulecie Stowarzyszenia Sług Matki
Bożej Fatimskiej.
Przy bazylice Trójcy Przenajświętszej znajdują się place: Jana Pawła II i Piusa XII.
Na placu Jana Pawła II wyróżnia się:
- Pomnik Jana Pawła II – 13 maja 1981 r., w dzień objawień Matki Bożej doszło do zamachu na
jego życie; jak mówił Ojciec Święty – to dzięki wstawiennictwu Matki Bożej Fatimskiej przeżył
i
- imponujący Wielki Krzyż (Cruz Alta, stalowy o wys. 34 m) – symbol ofiary Chrystusa.
Przypominają one o niezwykłej opiece i wierze, która towarzyszyła Janowi Pawłowi II przez całe życie.
Podczas pielgrzymki do Fatimy w 2000 r., Jan Paweł II nazwał Fatimę „szczególnym" i „ważnym
dla całej ludzkości" miejscem.
Na Placu Piusa XII stoją pomniki: Piusa XII (za pontyfikatu papieża nastąpił istotny zwrot w
ustosunkowaniu się Stolicy Apostolskiej do wydarzeń fatimskich) i biskupa Jose da Silva (był
kluczową postacią w historii objawień fatimskich, jako biskup Leirii nadzorował ich badanie i oficjalne
uznanie przez Kościół Katolicki w 1930 r., a w 1939 r. publicznie ogłosił nabożeństwo pierwszych
sobót, co było częścią orędzia fatimskiego).
Dalej przeszliśmy przez Plac Pokoju (Praca de Paz – ogromną przestrzeń modlitewną pomiędzy
bazylikami; dla kilkunastu tysięcy wiernych) kierując się na ścieżki Drogi Krzyżowej. Drogi, którą
niegdyś przemierzały – Łucja, Hiacynta i Franciszek – idąc z rodzinnego Ajustrel do Cova da Iria (do
Doliny Pokoju - w czasach życia pastuszków to było pole na którym pasły owce). W trakcie naszej
wędrówki ks. Janusz opowiadał nam o pastuszkach, o ich życiu wypełnionym pracą i wiarą. W ciągu
dnia rytm pracy nadawała modlitwa - praca i modlitwa łączyły się ze sobą.
Doszliśmy do Ronda św. Teresy z Ourém (tzw. Rondo Południowe) z pomnikiem upamiętniającym
postacie małych pastuszków: Łucji, Franciszka i Hiacynty z owieczkami. To tutaj rozpoczyna się
Droga Krzyżowa (nazywana też Drogą Węgierską), a kończy się Kalwarią Węgierską (dawniej
zwaną Kalwarią kardynała Mindszenty'ego) z kaplicą św. Stefana, króla Węgier.
Na początku zatrzymaliśmy się przy pomniku prymasa Węgier Józsefa Mindszenty, który był
symbolem buntu węgierskiego Kościoła rzymskokatolickiego przeciw komunizmowi. Drogę Krzyżową
tworzy 15 kapliczek z białego marmuru z rzeźbionymi w kamieniu stacjami Drogi Krzyżowej, z
których czternaście upamiętnia Mękę Chrystusa, a ostatnia piętnasta poświęcona jest
Zmartwychwstaniu. Zostały one ufundowane przez uchodźców węgierskich. Stacje drogi krzyżowej
prowadzą przez malowniczy teren wśród drzew i ciszy, pozwalając skupić się na rozważaniu Męki
Pańskiej. Jak przed laty, kiedy żyli tu Łucja, Franciszek i Hiacynta, my także szliśmy ścieżkami
prowadzącymi przez gaje oliwne i dęby korkowe*). Drzewa oliwne są długowieczne i większość z
nich zapewne rosło za czasów pastuszków.
Po drodze minęliśmy kapliczkę z piękną figurą Matki Bożej z Valinhos, która upamiętnia czwarte
objawienie z 19 sierpnia 1917 r. Matka Boża wyjątkowo ukazała się nie 13-ego a 19-ego dnia
miesiąca, z uwagi na to, że dzieci uwięziono i były przesłuchiwane w związku z objawieniami. Dlatego
Maryja ukazała się 6 dni później i w innym miejscu. Napis na tabliczce informuje: Tutaj Matka Boża
objawiła się 19 sierpnia 1917 roku i powiedziała: „Módlcie się, módlcie się dużo i czyńcie ofiary za
grzeszników." Po drodze spotykaliśmy modlące się grupy takie jak nasza.
Doszliśmy do XV-ej stacji Drogi Krzyżowej „Zmartwychwstanie" obok, której znajduje się
Kalwaria Węgierska z kaplicą króla węgierskiego św. Stefana. Z kalwarii mogliśmy oglądać piękno
tego miejsca z widokiem na Fatimę. Tutaj zrobiliśmy sobie wspólne pamiątkowe zdjęcie.
Zatrzymaliśmy się również w miejscu zwanym Loca do Cabeco, gdzie dwukrotnie pastuszkom objawił
się Anioł Pokoju nazywany też Aniołem Portugalii, który przygotowywał dzieci na nadchodzące
objawienia Matki Bożej w 1917 roku. To tutaj, w 1916 roku, Anioł Pokoju ukazał się po raz pierwszy
dzieciom, dając im przesłanie pokoju, modlitwy i pokuty. Miejsce to upamiętniają rzeźby Anioła i
klęczących dzieci. Anioł objawiał się trzykrotnie, wiosną i jesienią 1916 roku w Loca do
Cabeco, a latem 1916 roku przy studni zwanej Arneiro koło domu Łucji. Droga, którą szliśmy
zaprowadziła nas do Aljustrel, rodzinnej miejscowości pastuszków. Minęliśmy skromne domy, w
których mieszkały dzieci i zatrzymaliśmy się w miejscu drugiego objawienia Anioła przy studni
Arneiro, w głębi ogrodu należącego do rodziny Łucji. To tutaj w tym samym miejscu mała Hiacynta
miała wizję Ojca Świętego, modlącego się na kolanach i płaczącego w wielkim domu. Anioł z nieba
nauczył dzieci modlitwy znanej jako modlitwa Anioła z Fatimy, zachęcał do adoracji Trójcy
Przenajświętszej i Jezusa Eucharystycznego, przypominał o potrzebie wyrzeczeń i cierpienia
dla ratowania grzeszników.
Czas wolny w Aljustrel przeznaczyliśmy na zakup pamiątek i dewocjonaliów. Następnie wróciliśmy do
Sanktuarium Fatimskiego. Oprócz budowli sakralnych przy jednym z wejść do Sanktuarium
obejrzeliśmy pomnik zbudowany z fragmentu Muru Berlińskiego. To fragment betonowego bloku
pochodzący ze zburzonego muru, ofiarowany przez portugalskiego emigranta. Dalej przeszliśmy obok
- całorocznego Żłóbka (nowoczesna kompozycja ze stali nierdzewnej w formie trójkąta) do Bazyliki
Matki Bożej Różańcowej (Basílica de Nossa Senhora do Rosario).
Bazylika została wzniesiona w miejscu, gdzie 13 maja 1917 r. bawili się pastuszkowie i gdzie
zobaczyli błyskawicę, która ich przestraszyła. Świątynię zaprojektował architekt van Krieken.
Kamień węgielny pod budowę świątyni poświęcono 13 maja 1928 r., kościół konsekrowano w 1953 r.,
tytuł bazyliki nadał dekretem Pius XII w 1954 r. W niszy nad głównym wejściem do bazyliki
znajduje się posąg Matki Bożej Fatimskiej (ma 4,73 m wysokości i waży 14 ton). Jego autorem był
ks. Thomas McGlynn, któremu wskazówek udzielała siostra Łucja, opisując wygląd Matki Bożej
podczas objawień. Bazylika Matki Bożej Różańcowej to znaczących rozmiarów świątynia ma 70,5 m
długości, 37 m szerokości, w stylu neobarokowym i powstała w całości z lokalnego wapienia,
zwanego „branco de mar". Wieża bazyliki ma 65 m wysokości i jest zwieńczona koroną z brązu o
wadze 7 ton i krzyżem, podświetlanym w nocy, zegar na wieży posiada carillon (instrument muzyczny)
składający się z 62 dzwonów. Front wieży zdobi mozaika z monogramem NSRF (Nossa Senhora do
Rosario de Fatima) - Matka Boska Różańcowa z Fatimy. Niesamowite wrażenie robi -
kolumnada bazyliki, mieszcząca 14 stacji drogi krzyżowej w formie ołtarzy i obrazów z płytek
ceramicznych. Na kolumnadzie znajduje się 17 rzeźb – świętych. Główny ołtarz w bazylice
przedstawia przekaz orędzia Matki Bożej pastuszkom, wśród nich biskupi i ojcowie święci związani z
wydarzeniami fatimskimi. Piętnaście bocznych ołtarzy poświęconych jest tajemnicom różańca, zaś
witraże obrazują sceny objawień i wezwania Litanii Loretańskiej.
Łuk sklepienia na skrzyżowaniu naw zdobi napis: „Regina Sacratissimi Rosarii Fatimae Ora Pro
Nobis" - „Fatimska Królowo Różańca Świętego, módl się za nami". W centrum prezbiterium
znajduje się tabernakulum z kutego srebra. W lewym transepcie spoczywają doczesne szczątki
Hiacynty oraz siostry Łucji, a po przeciwnej stronie transeptu doczesne szczątki Franciszka.
Stojąc na najwyższym stopniu schodów bazyliki, w całej okazałości rozpościera się widok na Plac
Modlitwy, Kaplicę Objawień oraz Pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa.
W centrum Placu Modlitwy, stoi Pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa. U jego podstawy
wypływa źródełko, którego woda przeznaczona jest dla spragnionych pielgrzymów. Kaplica
Objawień to miejsce, w którym Matka Boża ukazywała się dzieciom od 13 maja do 13 października
1917 r. – została wybudowana na pamiątkę tych wydarzeń. Ważnym miejscem w kaplicy jest
kolumna z figurą Matki Bożej Fatimskiej, którą postawiono w miejscu, gdzie wcześniej rósł
dąb, nad którym miało miejsce objawienie. Rosnący w pobliżu Kaplicy Objawień tzw. wielki dąb
skalny ma ponad sto lat i jest jedynym z rosnących tu podczas objawień drzew, które przetrwało. Nie
jest to drzewo, na którym objawiała się Matka Boża. Według relacji Łucji, 13 maja 1917 roku
pastuszkowie przechodzili obok tego drzewa, gdy zobaczyli błyskawicę, która poprzedziła pierwsze
objawienie. W kolejnych miesiącach, w cieniu wielkiego dębu skalnego pastuszkowie wraz z ludźmi,
którzy przybyli odmawiali różaniec, przygotowując się na spotkanie z Panią z Nieba – Cud Słońca.
Przesłaniem objawień fatimskich było wezwanie do modlitwy, szczególnie różańcowej, pokuty i
nawrócenia. To przesłanie dotyczy każdego człowieka, niezależnie od czasów w których żyje
człowiek. To przypomnienie, że przemiana serca, modlitwa i zaufanie Bożemu miłosierdziu
mogą zmienić bieg historii.
O godzinie 16:30 udaliśmy się do domu rekolekcyjnego w którym mieści się Muzeum Sanktuarium
Fatimskiego, skupionego wokół duchowego wymiaru objawień, znaków i cudów związanych z
Fatimą. Obejrzeliśmy film i oglądnęliśmy bogate zbiory związane z historią objawień, świadectwa
wiary pielgrzymów z całego świata oraz liczne dary wotywne składane przez osoby, które
doświadczyły łask za wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej. Szczególnie naszą uwagę zwróciła
drogocenna Korona Matki Bożej z kulą, która przeszyła ciało papieża w trakcie zamachu na
jego życie, 13 maja 1981 r. w Rzymie. Korona ta używana jest na specjalne uroczystości.
Nie mogło zabraknąć gestu, który podejmuje wielu pielgrzymów w Fatimie. Niektórzy z nas zapalili
świece z własnymi intencjami, wrzucając je do specjalnego paleniska - miejsca przy Kaplicy
Objawień. Dym unoszący się do nieba to symbol naszych modlitw i próśb, które przywieźliśmy
zawierzyć Matce Bożej.
Po kolacji o 21:30 uczestniczyliśmy w modlitwie różańcowej i procesji ze świecami. To
nabożeństwo, pełne światła i jedności, jeszcze raz przypomniało nam, po co tutaj przyjechaliśmy ...
by spotkać się z Maryją, z Bogiem i z samymi sobą w ciszy serca.
Cały dzień prowadził nas duchowo ks. Janusz, dzieląc się refleksjami i wprowadzając nas w
historię objawień fatimskich. Fatima już w drugim dniu dała nam ogrom pokoju, ciszy i obecności
Maryi – a to dopiero początek naszego pielgrzymowania ...
*) Dąb korkowy - to drzewo, którego kora stanowi surowiec do produkcji korków do wina. Dąb korkowy żyje ponad 200
lat, a jego kora (korek) odnawia się naturalnie. Każdy etap cyklu życia drzewa – od sadzenia po zbiór kory - odbywa się
zgodnie z tradycyjnymi zasadami i harmonogramem, który pozwala drzewu rosnąć i regenerować się. Korek pozyskuje
się ręcznie, co 9 lat, w procesie przypominającym rytuał. Doświadczony pracownik (corticeiro) za pomocą specjalnej
siekiery oddziela kawałki kory od pnia, nie uszkadzając drzewa. Po pierwszym ściągnięciu kory (ok. 25 lat od
posadzenia drzewa), korek nie nadaje się jeszcze na korki do wina - musi minąć kolejne kilka cykli, zanim stanie się
wystarczająco gładki i regularny. Zebrane płaty korka są suszone na świeżym powietrzu przez kilka miesięcy, następnie
poddaje się je gotowaniu w wodzie – to pozwala im się wyprostować i zyskać elastyczność. Korek sortuje się według
jakości i przeznaczenia. Z najlepszych kawałków powstają korki do win, z innych - arkusze korka na tekstylia,
akcesoria i produkty modowe. 50% światowej produkcji korka pochodzi z Portugalii.
Dzień trzeci, 06.10.2025 r. (poniedziałek) – Batalha, Alcobaca, Nazare
Ten dzień rozpoczęliśmy wyjątkowo wcześnie, bo o godz. 7:00 Mszą św. w Kaplicy Objawień.
Modlitwa w tym szczególnym miejscu, o poranku spowitym mgłą, w atmosferze ciszy i skupienia, była
dla wielu z nas głębokim przeżyciem duchowym. W tym dniu ks. Janusz wygłosił homilię.
Skierowane do wszystkich pielgrzymów zgromadzonych w Kaplicy Objawień niezwykle piękne
i wymowne słowa dotyczyły trwałości Orędzia Fatimskiego, jego wymiaru i znaczenia dla
świata i jego przyszłości. Orędzie Fatimskie jest dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek.
Po Eucharystii wróciliśmy do hotelu na śniadanie, by nabrać sił przed kolejnym, bardzo bogatym w
wydarzenia dniem. O godz. 8:45 wyruszyliśmy autokarem do miejscowości Batalha, gdzie dotarliśmy
ok. godz. 9:20. Tam zwiedziliśmy imponujące opactwo dominikańskie – Klasztor Matki Boskiej
Zwycięskiej (Mosteiro de Santa Maria da Vitoria). To jeden z najwspanialszych przykładów gotyku
w Portugalii, wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Powstanie klasztoru zawdzięcza się
królowi Portugali Janowi I, który w 1385 roku ślubował wybudować klasztor, jeśli pokona
Kastylijczyków. I tak też się stało, 14 sierpnia 1385 roku w bitwie pod Aljubarrotą wojska
portugalskie pokonały armię kastylijską, a zwycięstwo zapewniło Portugalii 200 lat niezależności
od Hiszpanii. Król dotrzymał słowa, założył miasto o nazwie „Batalha" (po portugalsku oznacza
„bitwę") wraz z klasztorem. Budowa klasztoru trwała blisko dwa wieki (od 1385 do 1517 roku),
połączono gotyk ze stylem manuelińskim. Na placu przy klasztorze, zobaczyliśmy Posąg konny
(rzeźbiarza Almeidy) upamiętniający bohaterską postać żołnierza i stratega Bitwy pod Aljubarrotą
– D. Nuno Alvaresa Pereiry. W 1388 klasztor został przekazany Zakonowi Dominikanów. Ks. Janusz
zwrócił naszą uwagę na niezwykle bogatą dekorację fasady Kościoła (wg mistrza Hugueta).
Udekorowana rzeźbami dwunastu apostołów, postaciami królów biblijnych, królowych, proroków oraz
aniołów. W tympanonie nad drzwiami wejściowymi rzeźba siedzącego Chrystusa w gronie
Czterech Ewangelistów, a powyżej stylizowane okno z piękną rozetą. Łęki oporowe, jak i wszystkie
okna wykończono bogatymi zdobieniami (lilie, trójlistna koniczyna),a pinakle, czyli strzeliste
piramidalne elementy dekoracyjne zwieńczają przypory budynku.
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Kaplicy Fundatora (Capela do Fundador), wybudowanej na polecenie
króla Jana I jako panteon królewski. W jej centralnej części znajduje się podwójny sarkofag króla
Jana I i jego żony królowej Filipy de Lancaster. Nad mogiłą wzniesiono ośmioboczną kopułę z
gwiaździstym sklepieniem, z herbem króla Jana I, który podtrzymują anioły. Sarkofag otoczony jest
wbudowanymi w mury kaplicy grobami przodków, m.in. Henryka Żeglarza. Z kaplicy przeszliśmy do
kościoła o skromnym wnętrzu, bez zbędnych zdobień, zbudowanego na planie krzyża łacińskiego.
Nawa w której mieści się ołtarz, oddzielona jest od wejścia głównego dwoma rzędami ośmiu
imponujących kolumn, ze sklepieniem krzyżowym charakterystycznym dla gotyku. Kościół posiada aż
83 m długość i 32 m w nawie głównej – co czyni go największą gotycką świątynią w kraju. Kościół jest
pięknie oświetlony, dzięki witrażom przedstawiającym sceny Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny i
Narodzenia Jezusa Chrystusa. Kontynuując zwiedzanie doszliśmy do Krużganku Królewskiego
(Claustro Real, zwanym też Krużgankiem Jana I) z dziedzińcem otoczonym pięknymi arkadami.
Kaplica Fundatora, Kościół i Krużganek Jana I tworzą spójność architektoniczną, udekorowano je
w stylu manuelińskim (styl ten łączy w sobie źródła wschodu, upodobanie do orientu z elementami
gotyckimi i renesansowymi). Styl ten powstał w Portugalii, w okresie panowania króla Manuela I,
zbiegł się ze Złotym Wiekiem kraju, w tym czasie monarchia portugalska była najbogatszą
monarchią na świecie - bogactwa zdobyte dzięki odkryciom geograficznym i konkwiście
zapoczątkowane przez księcia Henryka Żeglarza, kontynuowali inni, m.in. Vasco da Gama.
Po drodze przeszliśmy obok fontanny zwanej „Łaźnią dos frades" i skierowaliśmy się do
Kapitularza (Sala do Capitulo), w którym od 1924 roku mieści się Grób Nieznanego Żołnierza,
upamiętniający poległych portugalskich żołnierzy w I wojnie światowej. Przy grobie stale stoi warta
honorowa. Grób jest ozdobiony wizerunkiem „Chrystusa okopów" - to uszkodzona na polu bitwy pod
Neuve Chapelle we Francji figura Jezusa, zabrana przez portugalskich żołnierzy tutaj do Batalhy.
Dalej przeszliśmy do Krużganku Alfonsa V (Claustro D. Alfonso V), którego dziedziniec otaczają
surowe arkady w przeciwieństwie do bogato zdobionego Krużganku Jana I. To jeden z
pierwszych piętrowych krużganków w Portugalii.
Na koniec zwiedzania udaliśmy się do Niedokończonych Kaplic (Capelas Imperfeitas), zwanych
Panteonem Edwarda I, tj. do monumentalnej rotundy, której budowę rozpoczął król Edward I w 1434
r. Miał to być panteon, miejsce pochówku króla i jego następców. Budowy jednak nigdy nie
dokończono, a rotunda pozbawiona jest górnej części ścian i dachu (niesamowity widok).
Uwagę zwraca przepiękny portyk wejściowy, wzniesiony w całości w stylu manuelińskim
(artyzm zdobniczy). Szczątki króla Edwarda i jego żony Eleonory Aragońskiej przeniesiono dopiero w
XX wieku do sarkofagu na którym zobaczyliśmy rzeźby małżonków trzymających się za prawe dłonie.
W Batalha zachwyciły nas misternie rzeźbione krużganki, monumentalna architektura oraz
niedokończone kaplice, które stały się symbolem ambicji i tragicznie przerwanych planów
portugalskich monarchów. Mieliśmy okazję nie tylko podziwiać piękno tego miejsca, ale także usłyszeć
o jego znaczeniu historycznym i religijnym.
Po zwiedzeniu Batalhy, pojechaliśmy do Alcobacy (miasta położonego w dolinie dwóch
rzek Alcoa i Baca - od których wzięło swoją nazwę) do opactwa cysterskiego Mosteiro de Santa
Maria de Alcobaca. To największa budowla gotycka w Portugalii wpisana na listę Światowego
Dziedzictwa UNESCO. Klasztor został zbudowany przez zakon Cystersów. Ufundowany w 1153 roku
przez króla Alfonsa Henryka, zwanego Zdobywcą, pierwszego króla Portugalii dla
upamiętnienia zwycięstwa nad Maurami pod Santarem w 1147 r. Budowę rozpoczęto w 1178 r.,
ukończono dopiero 74 lata później w 1252 r. Świątynia zbudowana została na planie krzyża
łacińskiego, ma 106 m długości, klasztor w stylu wczesnego gotyku. Wchodząc do kościoła
zobaczyliśmy okazały gotycki portal i ogromne, proste, skromne wnętrze otoczone wysokimi
kolumnami. Na głównym ołtarzu krucyfiks, po lewej stronie piękna drewniana rzeźba Madonny z
Dzieciątkiem - pokryta barwną polichromią (XVIII w.).
Mosteiro do Alcobaça to narodowy panteon Portugalii, w którym pochowano późniejszych królów
m.in. Alfons II, Alfons III oraz ich małżonki (w kaplicy Św. Bernarda), a także króla Pedro I, z którym
wiąże się makabryczna legenda. Poznaliśmy poruszającą historię miłości księcia Pedro i Ines de
Castro – nazywanej „portugalską Julią". Ich tragiczna miłość, zakończona śmiercią Ines i
późniejszym symbolicznym ukoronowaniem jej zwłok przez ukochanego, poruszyła wielu z nas. W
opactwie mogliśmy zobaczyć ich grobowce – ustawione tak, by "w dniu zmartwychwstania mogli
natychmiast spojrzeć sobie prosto w oczy". Na te dwa przepięknie rzeźbione grobowce króla
Pedro I i Ines de Castro, tragicznej pary kochanków sprzed wieków od razu zwróciliśmy naszą uwagę.
Wykute w wapieniu nagrobki, umieszczone po przeciwnych stronach transeptu, z wielkim kunsztem i
artyzmem wyrzeźbione. Ks. Janusz zwrócił naszą uwagę szczególnie na sarkofag Ines de Castro.
Od strony wezgłowia ozdobiony jest sceną przedstawiającą Ukrzyżowanie Chrystusa. W
centrum znajduje się ukrzyżowany Chrystus, po prawej stronie Chrystusa Maryja, po lewej stronie św.
Jan Ewangelista. U stóp sarkofagu widoczna scena Sądu Ostatecznego, rozliczenie ludzkich
uczynków i przeznaczenie duszy. Centralną postacią jest Chrystus Sędzia, otoczony aniołami. Poniżej
Chrystusa moment zmartwychwstania, zmarli powstają z grobów. Jedne postacie są nagie, inne
owinięte całunami, jedne przerażone, inne z nadzieją na twarzach – sąd obejmie wszystkich ludzi.
Są też zbawieni i potępieni, którzy są wciągani do otchłani piekielnej. Bramę do piekła symbolizuje
szeroko otwarta paszcza Lewiatana. Sąd Ostateczny przypomina o wierze w życie pozagrobowe,
nadziei na zmartwychwstanie. Ines i Pedro I mieli powstać ze swoich grobów, by znów się zobaczyć.
Ukrzyżowanie, jak i Sąd Ostateczny tworzą całość o życiu, śmierci i nadziei na życie wieczne.
Wróciliśmy do autokaru, ok. godz. 14:00 dotarliśmy do położonej nad oceanem miejscowości Nazare,
słynącej z pięknych plaż, potężnych fal oraz głębokiej maryjnej pobożności. Naszą wizytę
rozpoczęliśmy od Sanktuarium Matki Bożej z Nazare (Nossa Senhora da Nazare), w którym
znajduje się prawdopodobnie jedna z najstarszych na świecie figur drewnianych Matki Bożej
Karmiącej. To niezwykłe miejsce przyciąga pielgrzymów od wieków – również tych związanych z
morzem i rybakami, dla których Maryja z Nazaré jest szczególną orędowniczką.
Nazare swoją nazwę wzięło od figurki Maryi karmiącej Dzieciątko Jezus. Zgodnie z legendą,
figurkę wykonał z drewna św. Józef, a pomalował św. Łukasz. Zanim trafiła do Europy, miała być
czczona w Nazarecie. W okresie niszczenia obrazów i wizerunków świętych, jeden z mnichów zabrał
figurkę do Hiszpanii. W 711 r., kiedy na Półwysep Iberyjski wtargnęli Saraceni, gdy król Wizygotów
Roderyk uciekał przed najeźdźcami na wybrzeże Atlantyku, towarzyszący mu mnich Romano zabrał
ze sobą nazaretańską figurkę. Gdy dotarli na miejsce zwane Sítio, ukrył ją w jednej ze skalnych grot
nad oceanem, gdzie urządził sobie pustelnię i gdzie po śmierci został pochowany. O istnieniu figurki
nie wiedziano do 1179 r., kiedy to przypadkowo odnalazł ją jeden z pasterzy mieszkających w okolicy.
Pierwsza kaplica w Nazare powstała na pamiątkę cudownego zdarzenia. Według legendy, Matka
Boża miała ocalić rycerza pierwszego króla Portugalii Alfonsa Henryka – Dom Fuasa Roupinho.
14 września 1182 r. – w dniu Podwyższenia Krzyża Świętego – udał się on konno na polowanie i w
pogoni za jeleniem znalazł się na szczycie klifu. Zdał sobie sprawę, że nie zdoła wstrzymać konia i
runie w przepaść, a jednocześnie rozpoznał miejsce, w którym się znalazł. Wiedząc, że jest w
pobliżu groty z nazaretańską figurą, zaczął się modlić do Maryi i błagać o ocalenie. Wówczas
koń cudem się zatrzymał nad przepaścią. Za ocalenie życia Roupinho ufundował nad grotą kaplicę
pamięci ku czci Matki Bożej – Ermida da Memoria, gdzie umieścił figurkę. Łask doznawanych za
przyczyną Matki Bożej było tak wiele, że na polecenie króla Portugalii Ferdynanda I Burgundzkiego w
1377 r. nieopodal małej kaplicy wybudowano okazały kościół, do którego przeniesiono figurkę Matki
Bożej karmiącej małego Jezusa i umieszczono ją w głównym ołtarzu. Świątynia była wielokrotnie
przebudowywana. W 1709 r. wykonano za ołtarzem schody, które pozwalają przybywającym
wiernym podejść do figurki Matki Bożej karmiącej. Każdy z nas mógł podejść do figurki i pomodlić
się. Barokowe wnętrze kościoła Naszej Pani z Nazare ozdabiają błękitno-białe płytki azulejos. Historię
cudownego zdarzenia, opowiadają azulejos zdobiące również pierwszą kapliczkę (starą kaplicę nad
grotą) – Ermida da Memória, do której wchodziliśmy po kilka osób tuż obok platformy widokowej.
Na małym miejskim ryneczku, podziwialiśmy przywiązanie tutejszych mieszkańców do tradycji, a
szczególnie strojów, m.in. handlujących przy straganach kobiet. Ich „kreacje" zrobiły na nas
duże wrażenie. Miejscowe kobiety ubrane były w spódnice składające się z siedmiu
różnokolorowych warstw. Jedna z pań częstowała nas lokalnymi ciasteczkami, bakaliami, które
„wyłożone na straganach" zachęcały do zakupu.
Niedaleko Sitio (górne miasto) znajduje się Praia do Norte, gdzie udaliśmy się pieszo. To miejsce
nad oceanem, które słynie z najwyższych fal na świecie. Wszystko za sprawą ukształtowania dna
oceanu – Kanionu Nazaré, długiego na blisko 200 km i głębokiego na 5 km - które odpowiada za
tworzenie się wysokich fal sięgających ponad 30 metrów wysokości. Surferzy z całego świata
przyjeżdżają tutaj, szczególnie w okresie zimowym, kiedy to fale są najwyższe.
Około godziny 14:45 zjechaliśmy z górnego miasta (Sítio) na dolną część Nazare – Praia da
Nazare, czyli na szeroką, piaszczystą i długą plażę. Mieliśmy dużo wolnego czasu, niektórzy
odpoczywali na plaży, a inni delektowali się miejscowymi specjałami. Przy plaży na specjalnych
drewnianych ramach z siatkami, zwanych „paneiros" mogliśmy zobaczyć różne gatunki ryb i
owoce morza suszone na słońcu, m.in. ostroboki, sardynki, morszczuki, ośmiornice czy
kałamarnice.
Spacerowaliśmy zarówno po malowniczych klifach, jak i po słynnej promenadzie nad oceanem. W
górnym mieście zachwycał nas widok na Atlantyk, a w dolnym – koloryt miasteczka, lokalna
kultura i szum fal, widok na klif na którym wcześniej byliśmy.
O godz. 17:15 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Fatimy. Po drodze zrobiliśmy zakupy, ku uciesze
nas wszystkich – odbyło się losowanie nagród z kart zakupowych, które wprowadziło radosną i
nieco zabawną atmosferę do naszego dnia.
Na miejscu, w Fatimie, czekała na nas kolacja. Wieczorem, tradycyjnie już, o godz. 21:30 wzięliśmy
ostatni raz udział w różańcu i procesji ze świecami. To wspólne modlitewne zakończenie dnia w
obecności Matki Bożej zbudowało w nas wewnętrzny spokój za kolejny dzień pielgrzymki.
Dzień czwarty, 07.10.2025 r. (wtorek) – Porto miasto nad Douro
Czwartego dnia naszej pielgrzymki odwiedziliśmy Porto – drugie co do wielkości miasto Portugalii,
malowniczo położone na wzgórzach nad rzeką Douro. Dzięki swojemu położeniu, w przeszłości stało
się ważnym punktem handlowym do którego przypływały statki niemalże z całej Europy. Wiek XV
przyniósł początek wielkim odkryciom geograficznym co miało wpływ na rozwój miast portowych, w
tym Porto. To miasto, które – jak mówi portugalskie przysłowie – "pracuje".
Około godz. 11:40 dotarliśmy do celu, zatrzymaliśmy się na niewielkim parkingu przy
średniowiecznych murach miasta, które od razu wprowadziły nas w atmosferę dawnego Porto.
Czekała na nas pani przewodnik Róża, która opowiedziała nam o historii miasta oraz o korzeniach
nazwy Portugalia. Rzymianie, założyli tu osadę Portus Cale, od której to wzięła się nazwa kraju.
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od przejścia na Most Ludwika I (Ponte Dom Luis I). Ten most to –
wizytówka miasta - dwukondygnacyjny stalowy, który rozpościera się nad rzeką Douro, zwaną
Złotą Rzeką (od koloru odbijającego się w niej słońca i znaczenia, jakie miała dla miasta). Łączy on
starą dzielnicę Ribeira z Vila Nova de Gaia, dzielnicą przemysłową, słynącą z licznych wytwórni
wina porto. Konstrukcja mostu przypomina słynną francuską wieżę Eiffla - nie bez powodu, bo prace
nad nią powierzono uczniowi Gustava Eiffela, Francois Seyrigowi. Most ma 45 m wysokości, 172 m
długości, jego budowa trwała 5 lat (1881-1886). W momencie oddania do użytku był najdłuższym
mostem na świecie w swojej kategorii. Nie da się ominąć tego miejsca, to doskonały punkt widokowy.
Z górnej kondygnacji mostu roztacza się zachwycający widok na panoramę miasta, na
otaczające miasto średniowieczne mury, zabytkową zabudowę i portowe nadbrzeża. Po moście
poruszają się nie tylko samochody, ale i metro. Z lewej strony mostu patrząc w kierunku Vila Nova de
Gaia wzdłuż murów miejskich można dostrzec wagonik kolejki linowej Funicular dos Guindais (1893
r.), patrząc w dół przycumowane do nadbrzeża słynne łodzie „barcos rabelos", które transportowały
wino (już w XIII w.) wzdłuż rzeki Douro. Dzisiaj to już tylko atrakcja turystyczna.
Wróciliśmy pod mury miejskie (obronne) – średniowieczne, wzniesione w XI i XII w. wokół wzgórza
katedralnego. Przeszliśmy obok Pomnika Vimary Peresa (na koniu), który był rycerzem i wasalem
króla Asturii Alfonsa III Wielkiego, który w 868 r. pokonał muzułmanów i w tym samym roku został
pierwszym hrabią Portucale. Parę kroków dalej zobaczyliśmy jeden z najstarszych budynków w
mieście - okazałą Katedrę Se do Porto. Katedra została zbudowana w XII wieku w stylu romańskim i
dość szybko została oddana do użytku, a proces jej rozbudowy i przebudowy trwał jeszcze przez
stulecia. Terreiro da Se to szeroki taras przed katedrą, który jest doskonałym punktem widokowym,
znów mogliśmy podziwiać rozległy widok na miasto – charakterystyczną zabudowę, czerwone dachy i
kręte, wąskie uliczki. W rogu tarasu stoi manueliński pręgierz (pelourinho) z hakami. To
rekonstrukcja istniejącego w tym miejscu pręgierza z 1797 r. – gdzie karano złoczyńców.
Kontynuowaliśmy spacer w głąb dzielnicy Ribeira, czyli Starego Porto. To historyczne centrum
miasta, które założono w średniowieczu. W 1996 r. wpisane zostało na Listę Światowego
Dziedzictwa UNESCO. Po drodze minęliśmy:
- Teatr Narodowy S. Joao (Teatro Nacional S. Joao z 1920 r.) z pięknymi rzeźbami
przedstawiającymi Dobro, Ból, Miłość i Nienawiść,
- Kościół św. Ildefonsa (Igreja de Santo Ildefonso) z XVIII wieku, w stylu manuelińskim.
Dwuwieżowa fasada kościoła ozdobiona ponad 11 tysiącami ceramicznych płytek tzw. azulejos. W
niszy wysoko nad wejściem umieszczono figurę św. Ildefonsa.
Azulejos, zaczęto je stosować około 500 lat temu. Obecność tych błyszczących płytek
odzwierciedlała wysoką pozycję społeczną. Zazwyczaj przedstawiają sceny z życia
mieszkańców, ważnych wydarzeń historycznych lub religijnych. Chronią ściany przed wilgocią.
Dalej szliśmy słynną handlową ulicą Świętej Katarzyny (Rua de Santa Catarina) – tętniącą życiem
i historią. Ta ulica to długi deptak, którego kostki brukowe chodnika ułożone są we wzory.
Uwagę naszą zwróciły:
- fasada sklepu Reis & Filhos (z 1880 r.), wykonana z żelaznych elementów w stylu Art Nouveau.
Sklep oferuje tradycyjne portugalskie produkty, często sprzedawane w unikatowych opakowaniach,
np. tubach, ponadto
- piękne naroże (rzeźba) księgarni Latina.
Otaczały nas piękne kamienice ozdobione azulejos – w niebiesko-białych odcieniach.
Wyjątkowym miejscem na tej ulicy jest historyczna kawiarnia Majestic Cafe z piękną fasadą, która
funkcjonuje w tym miejscu od 1921 r. Kawiarnia w secesyjnym stylu Art Nouveau była w miejscem
spotkań elit - artystów, pisarzy i polityków. Joanne K. Rowling, autorka książek o Harrym Potterze,
spędzała w tej kawiarni dużo czasu kiedy mieszkała w Porto, pracując nad pierwszą częścią przygód
o młodym czarodzieju.
Idąc dalej pani przewodnik zwróciła naszą uwagę na A Pérola do Bolhao - tradycyjny sklep
spożywczy, z secesyjną fasadą zdobioną kolorowymi portugalskimi płytkami. Sklep z ponad 100-letnią
tradycją (istnieje nieprzerwania od 1917 r.); pierwotnie specjalizował się w sprzedaży kawy, herbaty i
przypraw, obecnie oferuje szeroki asortyment portugalskich produktów.
I tak doszliśmy do największego miejskiego targowiska, tj. okazałego budynku hali targowej
Mercado do Bolhao. Targ mieści się w dwupiętrowej hali z 1850 r., której wnętrze wypełnione jest
licznymi straganami pełnymi owoców, warzyw, ryb, kwiatów oraz innych wyrobów. Tutaj mieliśmy czas
wolny – część z nas zrobiła zakupy, głównie świeżych owoców.
Po przerwie, ruchliwym i pełnym ludzi deptakiem Rua de Santa Catarina przeszliśmy do Kaplicy
Dusz Santa Catarina (Capela das Almas de Santa Catarina). Świątynia ta wyróżnia się na tle
innych budynków ulicy nie tylko przepiękną fasadą, cała zewnętrzna powierzchnia świątyni jest
pokryta niebiesko-białymi azulejos z motywami z życia św. Katarzyny i św. Franciszka z Asyżu.
Kaplica została wybudowana w XVIII w., ale dopiero w I połowie XIX w. pokryto ją z zewnątrz
tysiącami płytek azulejos. Przeszliśmy obok muzeum "Experience Trindade", który prezentuje
historię i dziedzictwo Zakonu Trójcy Świętej (Ordem da Trindade). Spacerując niezwykle
malowniczymi uliczkami miasta zobaczyliśmy jedną z najbardziej charakterystycznych budowli Porto
Wieżę Kleryków (Torre dos Clerigos). To najwyższa barokowa wieża w Porto ma 75,6 m wysokości
i blisko 250 schodów prowadzących na szczyt, z którego można podziwiać panoramę miasta.
Wybudowana w I połowie XVIII w. i wznosi się na tyłach Kościoła Kleryków (Igreja dos Clerigos).
Kościół zbudowany w latach 1732-1750, na planie elipsy (a nie krzyża) T.o jedna pierwszych w pełni
barokowych świątyń w Portugalii. Fasada kościoła, jak i wieża zdobione motywami barokowymi
(muszle, wieńce kwiatowe). We wnętrzu Kościoła Kleryków zachwyca marmurowy ołtarz, a po jego
bokach rzeźby przedstawiające dwóch świętych bractwa: św. Piotra w okowach i św. Filipa Neri.
Naszą uwagę zwróciły cztery boczne, bogato zdobione kaplice: Najświętszego Sakramentu, Matki
Boskiej Bolesnej, św. Emidiusza i św. Anny.
Następnie udaliśmy się na Mszę św. do Kościoła św. Antoniego Congregados (Igreja de Santo
Antonio dos Congregados) zlokalizowanego na Praca de Almeida Garrett w pobliżu dworca
kolejowego Sao Bento (patronem placu jest Joao de Almeida Garrett poeta, pisarz, przedstawiciel
portugalskiego romantyzmu). W tym pięknym barokowym wnętrzu skupiliśmy się na modlitwie, a
homilia ks. Janusza poświęcona była Różańcowi jako modlitwie kontemplacyjnej, w oparciu o
nauczanie Pawła VI i pięć tez różańcowych. Była to szczególnie wymowna homilia, ponieważ w tym
dniu obchodziliśmy wspomnienie Matki Bożej Różańcowej, a atmosfera dnia sprzyjała głębszemu
wejściu w duchowy wymiar modlitwy. Kościół został zbudowany na przełomie XVII i XVIII wieku w
miejscu kaplicy pod wezwaniem św. Antoniego (z 1662 r.). Fasada świątyni w stylu barokowym, nisza
z figurą św. Antoniego, ozdobiona biało-niebieskimi płytkami azulejos z motywami z Jego życia i
Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Wnętrze kościoła barokowe z licznymi kaplicami i ołtarzami
bocznymi, ściany zdobią złocenia i inne elementy dekoracyjne. W ołtarzu głównym „schody"
prowadzące do relikwiarza. Podczas oblężenia Porto, kościół służył jako magazyn materiałów
wojennych i szpital. Kościół znajduje się w sercu Porto, które otrzymało tytuł Europejskiej Stolicy
Kultury i wielokrotnie było wybierane najlepszym europejskim miejscem turystycznym. Kościół św.
Antoniego odwiedza tysiące pielgrzymów podążających Drogą do Santiago de Compostela.
Tuż obok kościoła św. Antoniego znajduje się dworzec kolejowy św. Benedykta (Estacao Ferroviaria
de Sao Bento). W jego środku znajdują się azulejos, ukazujące wydarzenia z historii Portugalii.
Nasz dzień w Porto jeszcze się nie zakończył. Po Mszy św. kontynuowaliśmy zwiedzanie miasta.
Przemierzaliśmy uroczą i tętniącą życiem ulicą Rua das Flores, gdzie wąskie uliczki i wysokie
kamienice robią niesamowite wrażenie. W kamieniczki przy tej ulicy „wtopiony" jest Kościół
Miłosierdzia (Igreja da Misericordia do Porto).
Spacerując wśród miejskiego gwaru, dotarliśmy do Placu Infanta Henryka (Praca Infante Dom
Henriquea) z jego posągiem. Umieszczona na granitowym cokole, wykonana z brązu postać Henryka
Żeglarza przedstawiona z globusem i wskazująca morze, stanowi symbol odkryć geograficznych.
Wokół placu budynek Palacio da Bolsa (1834 r.) od powstania do dziś to siedziba miejscowego
związku kupieckiego. Tuż obok znajduje się charakterystyczna czerwona bryła Mercado Ferreira
Borgos, hali targowej oraz gotycki Igreja de Sao Francisco, czyli kościół św. Franciszka.
Strome uliczki schodzące w kierunku rzeki Douro prowadzą do Cais da Ribeira, promenady wzdłuż
rzeki – zatłoczonego miejsca w Porto. Dzielnica Ribeira już w średniowieczu była centrum handlu i
rzemiosła. W 1491 r. wiele budynków zostało zniszczonych przez pożar, a w 1821 r. wyburzono dużą
część średniowiecznych Murów Ferdynanda (Muralhas Fernandinas), co ułatwiło dostęp do rzeki.
Schodząc w kierunku rzeki zatrzymaliśmy się na chwilę przy Casa de Infante, domu w którym
urodził się Henryk Żeglarz. Doszliśmy do nadbrzeża Cais da Ribeira, gdzie znajdują się liczne
restauracje oraz kawiarenki, za którymi ukryte są uliczki klimatycznej dzielnicy Ribeira, a przy
nadbrzeżu cumują łodzie turystyczne i mniej lub bardziej wierne kopie łodzi, które kiedyś służyły do
transportu wina porto, zwane (barco rabelo). Po drodze oglądając historyczne magazyny wina
porto, z którego słynie miasto. Jedna z legend mówi, że w czasie konfliktu między Anglią i Francją
wstrzymane zostały dostawy francuskiego wina na wyspy brytyjskie. Wtedy angielscy kupcy zaczęli
sprowadzać wino z Porto. Podczas morskiego transportu wino psuło się, więc by temu zapobiec,
zaczęto dodawać do niego brendy jako środka konserwującego. Tak powstało wzmocnione wino
PORTO o unikalnym smaku. Na końcu nadbrzeża Cais da Ribeira znajduje się imponujący (już
nam znany) most Ludwika I, od którego rozpoczynaliśmy naszą wędrówkę po Porto.
Wśród dźwięków ulicznych muzyków, aromatu kawy i zapachu rzeki mogliśmy poczuć niepowtarzalny
klimat Porto. Po przerwie na kawę, która pozwoliła nam złapać oddech, porozmawiać i nacieszyć się
atmosferą Porto „od kuchni", na chwilę zatrzymaliśmy się jeszcze na placu Praca de Ribeira w
popularnym miejscu nie tylko dla turystów, ale i ... dla gołębi, gdzie znajduje się fontanna
(Fonte da Praca da Ribeira, z XVII w.) z rzeźbą zwaną „Kostka Gołębi Pokoju" („O Cubo das
Pombas da Paz"). W niszy fontanny Fonte da Praca da Ribeira (odkrytej dzięki badaniom
archeologicznym w 1980 r.), znajduje się figurka św. Jana Chrzciciela.
Po dniu pełnych wrażeń, autokarem udaliśmy się do hotelu, gdzie dotarliśmy ok. godz. 18:15.
Czekała na nas obiadokolacja, po której wielu z nas dzieliło się jeszcze wrażeniami z dnia – pełnego
historii, modlitwy, kultury i pięknych widoków. Dzień w Porto był żywym świadectwem, że pielgrzymka
może łączyć to, co duchowe, z tym, co kulturowe i historyczne.
Dzień piąty, 08.10.2025 r. (środa) – Braga i Coimbra – dawna stolica
Portugalskie powiedzenia mówi: „Braga się modli" (...a dalej: „Coimbra się uczy, Porto
pracuje, a Lizbona ... baluje", a jeszcze inne mówi, że jak coś naprawdę jest bardzo stare - to
jest „starsze niż Katedra w Bradze". I słusznie, bo budowę stojącej do dziś katedry rozpoczęto, gdy
Portugalia nie istniała jeszcze jako państwo.
Po śniadaniu wyruszyliśmy w drogę do Bragi najstarszego miasta w Portugalii, której tereny były
zamieszkane już tysiące lat temu (co potwierdzają badania archeologiczne), a samo miasto w 16 roku
p.n.e. założyli Rzymianie. Nazwali je Bracara Augusta, na cześć cesarza Augusta. Pierwszym
oficjalnie uznawanym biskupem Bragi był św. Piotr z Rates. Wg legendy, do objęcia tej funkcji
namówił go osobiście św. Jakub, jeden z dwunastu apostołów Jezusa. Braga dopiero około XI/XII
wieku zaczęła należeć do Portugalii. To tutaj powstała pierwsza diecezja na Półwyspie Iberyjskim,
odgrywając kluczową rolę w procesie chrystianizacji Półwyspu Iberyjskiego. A powiedzenie: Włosi
mają Rzym, a Portugalczycy swój „Portugalski Rzym" - podkreśla znaczenie Bragi w historii
Portugalii z jednej strony jako ważnego ośrodka religijnego, a z drugiej strony odnosi się do bogactwa
zabytków i wpływu jaki Braga miała na rozwój kraju.
O godz. 9:45, na wzgórzu otoczonym zielenią, w jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych
Portugalii w Tenoes (kilka kilometrów od Bragi) spotkaliśmy się z panią przewodnik Eleną – przy
Sanktuarium Dobrego Jezusa z Góry (Santuario Bom Jesus do Monte) –- miejsca słynącego z
majestatycznych, barokowo-rokokowych schodów liczących aż 575 stopni - symbolizujących
wędrówkę człowieka do nieba (niektórzy pielgrzymi pokonują schody na kolanach). Nie
wchodziliśmy słynnymi schodami, a zwiedzanie tego miejsca rozpoczęliśmy na szczycie wzgórza,
gdzie znajduje się kościół.
Historia sanktuarium sięga XIV w. Jedna z legend głosi, że ówczesny prałat Bragi – Goncalo Pereira,
oddany Świętemu Krzyżowi, przypisał zwycięstwo w bitwie pod Salado, pojawieniu się na niebie
znaku krzyża nad górą Espinho. Arcybiskup i mieszkańcy Bragi pospieszyli na to miejsce, by
postawić tam krzyż i zbudować małą kaplicę. Była to kaplica – pod wezwaniem Świętego Krzyża,
którą przebudowano w XV i XVI w. Znaczenie tego miejsca wzrosło po utworzeniu Bractwa Bom
Jesus do Monte, którego celem było ożywienie nabożeństwa do Krzyża Świętego. W 1629 r. na
miejscu kaplicy wybudowano kościół dla pielgrzymów, który dedykowano Dobremu Jezusowi (Bom
Jesus), z sześcioma kaplicami poświęconymi Męce Pańskiej.
Monumentalne schody wykonano z granitu, wyróżniają się bielą ścian i ciemnymi zdobieniami. Dolna
najniższa ich część to Droga Krzyżowa z kaplicami Męki Pańskiej, środkowa część – to schody
Pięciu Zmysłów z fontannami symbolizującymi pięć zmysłów człowieka (wzrok, zapach, słuch,
dotyk i smak), górna część nazywana jest schodami Trzech Cnót, a posągi i inskrypcje symbolizują:
Wiarę, Nadzieję i Miłość. W XVIII wieku dokończono schody prowadzące do kościoła i dodano
jeszcze trzy segmenty schodów, w miejsce starego kościoła wybudowano nowy w stylu
neoklasycystycznym, a w XIX w. ukończono jego wnętrze. Sanktuarium otaczają piękne ogrody i
fontanny. Przed fasadą kościoła usytuowano 8 rzeźb postaci związanych z Męką Pańską m.in.
Piłat, Herod, Józef z Arymatei, Nikodem, Annasz, Kajfasz. Uwagę zwraca konna figura św.
Longinusa – rzymskiego żołnierza. Legenda głosi, że jeśli panna trzy razy okrąży rzeźbę, to przed
końcem roku zostanie mężatką. Wnętrze świątyni na planie krzyża łacińskiego, składa się z nawy ze
sklepieniem kolebkowym oraz transeptu z kaplicami. Pilastry podtrzymujące kopułę ozdobiono
posągami 4 Doktorów Kościoła: św. Ambrożego, św. Grzegorza Wielkiego, św. Hieronima i św.
Augustyna. We wnętrzu kościoła uwagę zwraca ołtarz główny z Kalwarią (XVIII w.), a w Kaplicy
Dobrego Jezusa (obok nawy) umieszczono Krzyż z pierwotnego kościoła.
Choć nie wspinaliśmy się pieszo, mogliśmy poczuć atmosferę modlitwy i wyciszenia tego miejsca
dzięki nawiedzeniu kościoła oraz podziwiając panoramę rozciągającą się z tarasu widokowego na
oddaloną Bragę.
Ze wzgórza zjechaliśmy unikalną kolejką linową o napędzie wodnym – jedną z niewielu tego typu
na świecie, jeżdżącą nieprzerwanie od 1882 roku. Jadące naprzeciw siebie dwa wagoniki, napędzane
są wyłącznie poprzez napełnianie i opróżnianie znajdujących się pod nimi zbiorników wodnych
i wzajemnej przeciwwagi.
Następnie udaliśmy się do centrum Bragi, w którym zachowano średniowieczny układ urbanistyczny
miasta. Przeszliśmy pod Łukiem Nowej Bramy (Arco da Porta Nova) - symbolicznej bramy
wjazdowej do miasta. Pierwotnie była to jedna ze średniowiecznych bram w murach obronnych miasta
(z 1512 r.), otwarta z inicjatywy arcybiskupa Diogo de Sousa. Obecna konstrukcja pochodzi z 1772
roku i projektował ją architekt Andre Soares w stylu barokowym i neoklasycystycznym, ma dwie różne
fasady z bogatymi zdobieniami i rzeźbami. W najwyższej części łuku znajduje się wizerunek kobiety,
symbolizujący miasto, a pod nim herb miasta. Po drugiej stronie w niszy wizerunek Matki Boskiej z
Nazaretu. To jeden z najważniejszych zabytków Bragi, zabytek narodowy od 1910 r. Służył jako
główne wejście dla wielu królów i arcybiskupów wjeżdżających do miasta.
Dla nas Arco da Porta Nova to brama do przeszłości Bragi, tuż za nią podziwialiśmy uroki Starówki.
Zatrzymaliśmy się na chwilę przy witrynie sklepu poświęconej portugalskiemu filigranowi,
przyglądając się misternie wykonanej biżuterii lokalnych jubilerów. Dotarliśmy do Katedry
Najświętszej Marii Panny (Se Catedral) wzniesionej w 1070 roku - najstarszego obiektu
sakralnego w Portugalii. Tuż obok niej znajduje się Pałac Biskupi z pomnikiem arcybiskupów z
ich wizerunkami, a w części centralnej krzyż biskupi. Minęliśmy Kościół Miłosierdzia (Igreja da
Misericordia), słynną zabytkową kawiarnię A Brasileira (z 1907 r.). Kawiarnia ta to kultowy lokal, z
secesyjnym wystrojem i bogatą historią, był popularnym miejscem spotkań intelektualistów, artystów i
polityków. W centrum miasta na Placu Republiki, w otoczeniu kawiarni i tradycyjnych sklepów
znajduje się fontanna, skąd w oddali dostrzec można było schody prowadzące do Bom Jesus do
Monte. Naszym ostatnim punktem w Bradze był uroczy zabytkowy renesansowy Ogród św. Barbary
(Jardim de Santa Barbara), położony obok Pałacu Arcybiskupiego, miejsce na chwilę
odpoczynku. Pośrodku ogrodu znajduje się fontanna z posągiem św. Barbary, a dookoła barwne
rabaty, charakterystycznie przycięte krzewy i alejki, którymi można spacerować.
Po czasie wolnym ruszyliśmy w dalszą drogę – do Coimbry, trzeciego co do wielkości miasta
Portugalii, w historycznej prowincji Beira. Miasto położone jest na wzgórzu nad rzeką Mondego,
zwaną Rzeką Poetów. To miejsce narodzin sześciu królów Portugalii. Obecnie to miasto studenckie z
najstarszym uniwersytetem w kraju.
Miasto założyli Rzymianie i nazwali je Aeminium. Po upadku Cesarstwa Rzymskiego region ten
przechodził pod panowanie Wizygotów, a następnie Maurów. W XII wieku Coimbra była pierwszą
stolicą Portugalii, a lata panowania dynastii Burgundzkiej to czas rozwoju tego miasta.
Już w średniowieczu Coimbra była podzielona na górne miasto (Alta), gdzie mieszkała arystokracja i
duchowieństwo, oraz na dolne miasto (Baixa), położone nad rzeką Mondego i zamieszkałe było
przez kupców, rzemieślników, przez biedniejszą ludność. W mieście istniały dwie dzielnice żydowskie.
Miasto otoczone było murem obronnym, którego resztki zachowały się do dziś.
O godz. 15:30 rozpoczęliśmy pieszą wspinaczkę przez wąskie, urokliwe uliczki starego miasta,
pełne stromych podejść i schodów. Dotarliśmy do Kościoła Zbawiciela (Igreja do Salvador),
gdzie uczestniczyliśmy we Mszy św. To jeden z najstarszych zabytków miasta (1179 r.) na zewnątrz
kościół w stylu romańskim, wewnątrz ściany ozdobione barokowymi XVIII-wiecznymi płytkami
azulejos, przedstawiającymi sceny z życia Chrystusa i Matki Boskiej.
Po Eucharystii przeszliśmy w kierunku zabudowań Uniwersytetu. Po drodze zatrzymaliśmy się w
Nowej Katedrze (Sé Nova de Coimbra), czyli w Katedrze Najświętszego Imienia Jezus (obecnie
siedziba diecezji). Kościół został zbudowany przez jezuitów w końcu XVI w. W niszach fasady
umieszczono posągi czterech świętych jezuitów – św. Ignacego Loyoli, św. Franciszka Borgii,
św. Franciszka Ksawerego i św. Stanisława Kostki. Górna część fasady barokowa, dolna w stylu
manierystycznym. Wnętrze katedry jednonawowe, imponujące ze sklepieniem kolebkowym. Transept i
główna kaplica absydy ozdobione ogromnymi, drewnianymi ołtarzami z XVII i XVIII w.
W pobliżu katedry, którą opuściliśmy, znajduje się jedna z najstarszych w Europie uczelni -
Uniwersytet w Coimbrze (Universidade de Coimbra). Katedra Se Nova przez wieki służyła jako
duchowe centrum społeczności uniwersyteckiej. Uniwersytet został założony jako „Uniwersytet
Lizboński" w Lizbonie w 1290 r. przez króla Dionizego I (Dinisa), Coimbra stała się jego
siedzibą w 1537 r. dzięki królowi Janowi III Pobożnemu, który umieścił uczelnię w pałacu
królewskim. Campus Uniwersytetu w Coimbrze zlokalizowany jest na szczycie wzgórza, do którego
prowadzi 125 schodów, zw. Monumentalnymi Schodami (Escadas Monumentais), obok rozciąga
się Akwedukt Sao Sebastiao (z XVI w.). Tutaj znajdują się również repúblicas, tj. kwatery
studentów (istniejące tam od czasu średniowiecza).
Udaliśmy się w kierunku Żelaznej Bramy (Porta Ferrea) – bramy, prowadzącej na uniwersytecki
dziedziniec. Na brukowanym chodniku przed bramą mozaika - symbol Uniwersytetu, to postać
rzymskiej bogini mądrości Minerwy w koronie, trzymającą otwartą książkę w lewej dłoni, a w prawej
dłoni berło. Po jej przejściu znaleźliśmy się na historycznym dziedzińcu uniwersyteckim (Paco das
Escolas) – z Wieżą Uniwersytecką (Torre da Univesidade), z Via Latina, tj. Galerią z kolumnadą i
schodami, ozdobioną rzeźbami, w głębi z barokową biblioteką uniwersytecką zw. Biblioteca Joanina
ufundowaną przez króla Joao V i nazwaną na jego cześć. Na dziedzińcu wyróżnia się pomnik króla
Jana III Pobożnego. Z dziedzińca uniwersyteckiego podziwialiśmy piękny widok na rzekę Mondego,
wiszący Most Świętej Królowej Izabeli, Most św. Klary, a także widok na starą część miasta z tzw.
Starą Katedrą (Se Velha). Powolutku schodziliśmy w kierunku dolnego miasta, a prowadziły nas z
dziedzińca uniwersyteckiego Schody Minerwy (Escadaria da Universidade) - arcydzieło
architektury. Schody zostały zaprojektowane w celu połączenia dolnego kampusu z górnym
kampusem, który znajduje się na szczycie wzgórza.
Autokarem udaliśmy się do Klasztoru Karmelitanek Bosych św. Teresy w Coimbrze, w którym
odbywała swoją posługę siostra Łucja Dos Santos – ostania wizjonerka objawień maryjnych w
Fatimie. Tu spędziła ostatnie ponad 50 lat swojego życia i tu 13 lutego 2005 r. zmarła. Pomnik siostry
Łucji stoi przed klasztorem, wykonany z brązu, ma 3 m wysokości. Na pomniku widnieje napis: „Irma
Lucia (Siostra Łucja), 1907-2005, Que a minha voz seja o ecoda voz de Deus, w tłumaczeniu na
język polski: Niech mój głos będzie echem głosu Boga". Na chwilę weszliśmy do kościoła na
modlitwę, mogliśmy posłuchać modlitwy i śpiewu zgromadzonych w klauzuli sióstr karmelitanek.
O godz. 17:20 wyruszyliśmy w kierunku hotelu w okolice Lizbony, po drodze mijając pomnik papieża
Jana Pawła II. Po długim, ale pełnym wrażeń dniu, dotarliśmy do hotelu w późnych godzinach
wieczornych.
Dzień szósty, 09.10.2025 r. (czwartek) – w stolicy Portugalii - Lizbona
Szósty dzień naszej pielgrzymki rozpoczęliśmy wcześnie rano wspólnym śniadaniem, po którym
wyruszyliśmy do serca Portugalii – Lizbony, miasta malowniczo położonego na siedmiu wzgórzach,
o bogatej przeszłości i niepowtarzalnym klimacie, nad rzeką Tag.
W trakcie przejazdu do centrum miasta pani przewodnik Iwona dzieliła się z nami swoją wiedzą
przybliżając nam historię Półwyspu Iberyjskiego, Portugalii, a głównie Lizbony.
Już w IX w. p.n.e. do brzegów rzeki Tag przybijali Fenicjanie, którzy założyli pierwsza osadę zwaną
Alis Ubbo (Pogodna Przystań), następnymi byli starożytni Rzymianie. Wówczas za panowania
Juliusza Cezara – Lizbona, zwana Olisipo, stała się jednym z najważniejszych miast Półwyspu
Iberyjskiego. „Złote czasy" dla miasta nastały po podbiciu Półwyspu Iberyjskiego przez Maurów w
711 r., al-Lixbuna tak nazwali ją Maurowie, znacznie się rozbudowała. W 1147 r. miasto zostało
zdobyte przez dowódcę wojsk chrześcijańskich, późniejszego króla Portugalii, Alfonsa Henryka,
zwanego Zdobywcą. Stolicą nowo powstałego królestwa Portugalii, Lizbona została dopiero w
1255 r., kiedy to król Alfons III Dzielny przeniósł stolicę Portugalii z Coimbry.
W okresie wielkich odkryć geograficznych Lizbona rozrastała się i bogaciła. XVI wiek był „złotą erą"
Lizbony. Na przełomie XVII i XVIII w. w Brazylii, która była portugalską kolonią, odkryto złoto i
diamenty - to pozwoliło na wzniesienie wielu imponujących budowli.
Pani przewodnik opowiedziała nam o dynastiach, które władały Portugalią, mówiła o stylu
manuelińskim, który możemy podziwiać w wielu budowlach z czasów świetności portugalskich odkryć
geograficznych.
Wielką tragedią dla miasta był 01 listopada 1755 r. W tym dniu, w dniu Wszystkich Świętych w
godzinach rannych miało miejsce trzęsienie ziemi, najsilniejsze jakie kiedykolwiek dotknęło kontynent
europejski. Trwało ok. osiem i pół minuty, powodując ogromne zniszczenia. Lizbona została niemal
doszczętnie zniszczona (niektórzy szacują, że aż 50 tysięcy mieszkańców, które zamieszkiwało
Lizbonę straciło życie (choć liczba ta nie do końca została określona), a 85% budynków zostało
zniszczonych. Po trzęsieniu ziemi miasto ogarnął ogień. Wtedy jedynym źródłem oświetlenia były
lampy oliwne i świece, a w tym dniu Wszystkich Świętych – w kościołach i poza nimi paliły się
ogromne ich ilości. Na dodatek w wyniku ruchów tektonicznych, Lizbona została zalana powstałą
wysoką falą tsunami. To m.in. dlatego Lizbona ma tak mało zabytków sprzed II poł. XVIII w.
Przetrwały jedynie zabudowania dzielnic Alfama i Belem. Panujący król Józef I przekazał
plenipotencje na Markiza de Pombala. To dzięki jego energii i wizji, miasto zostało
odbudowane. Już kilka godzin po trzęsieniu ziemi nakazał pogrzebać zmarłych, zorganizować
pomoc poszkodowanym. Markiz de Pombal wprowadził nowoczesne, jak na tamte czasy, metody
urbanistyczne i budowlane - postanowił on zburzyć to, co pozostało po katastrofie i przebudować
centrum miasta. Zbudowano nowoczesną jak na tamte czasy dzielnicę Baixa, zwaną na jego
cześć Baixa Pombalina.
W październiku 1910 r. wybuchła w Lizbonie rewolucja, która obaliła monarchię. Ważnym momentem
w historii Portugalii był 25 kwietnia 1974 r. kiedy rozpoczęła się tzw. rewolucja goździków (bezkrwawy
przewrót), doprowadzając do upadku dyktatury Antonio de Salazara. To właśnie Salazar stworzył
Estado Novo (Nowe Państwo), czyli autorytarny i nacjonalistyczny model państwa.
Obecnie Lizbona zajmuje obszar 85 km 2 i zamieszkuje ją zaledwie 600 tyś osób, ale Lizbona
wchłonęła inne okoliczne miasta, stając się metropolią tzw. Grande Lisboa (o pow. 1,3 tyś. km 2 i ok. 2
mln mieszkańców).
Zbliżając się do centrum miasta, minęliśmy jeden z najdłuższych mostów wiszących w Europie - Most
25 Kwietnia (Ponte 25 de Abril, do 1974 roku nosił nazwę Mostu Salazara) - o długości 2,3 km i
wznoszącym się 70 m nad lustrem wody. Zbudowany w latach 1962-1966. Po drugiej stronie rzeki Tag
na wzgórzu w pobliżu mostu w mieście Almada - widoczna z każdego miejsca w Lizbonie jest
statua Jezusa Króla (Christo Rei). Cokół wraz z podstawą mają 82 m wysokości, betonowy posąg
Chrystusa ma 28 m. Przedstawia Chrystusa Króla z rozpostartymi ramionami. Inspiracją do powstania
był posąg Chrystusa Odkupiciela z Rio de Janeiro w Brazylii. Posąg wzniesiono jako wyraz
wdzięczności za to, że Portugalczycy uniknęli bezpośrednich zniszczeń podczas II wojny światowej. W
1959 roku, w czasie swoich rządów, dyktator Antonio Salazar zatwierdził projekt statuy i wydał
zgodę na jej powstanie. Zwróciliśmy również uwagę na monumentalny Akwedukt Águas Livres (z
XVIII w.), który przetrwał trzęsienie ziemi.
Nasza trasa wiodła przez Aleję Wolności (Avenida da Liberdade) – szeroką i z ekskluzywnymi
sklepami (inspirowana paryską Champs-Élysées). Aleja ta kończy się dużym placem-rondem
noszącym imię markiza de Pombal - Praça do Marquês de Pombal. Pani przewodnik zwróciła naszą
uwagę na brązowy posąg markiza z lwem - symbolem władzy u jego boku. Markiz Pombal
(bohater narodowy) patrzy w kierunku dzielnicy Baixa, tej części Lizbony, która została przebudowana
pod jego kierunkiem po trzęsieniu ziemi. Dzięki niemu obmyślono tak zwany styl pombaliński, czyli
pierwsze na świecie budownictwo odporne na tąpnięcia, antysejsmiczne.
Autokar zatrzymał się przy Placu Restauradores (Praca Dos Restauradores) z Pomnikiem
Odnowicieli z 1889 r. Nazwa upamiętnia odzyskanie niepodległości Portugalii w 1640 r., po 60 latach
hiszpańskiej dominacji. Z tego miejsca rozpoczęliśmy „piesze zwiedzanie" miasta. Przeszliśmy obok
zabytkowego dworca kolejowego Rossio (Estacao Ferroviaria do Rossio) z 1891 roku, zwracając
uwagę na fasadę budynku wykonaną w stylu neomanuelińskim, główne wejście to dwie ogromne
bramy w kształcie podków. Dworzec jest usytuowany między Praca dos Restauradores i Praca do
Rossio w kierunku którego się udaliśmy się, mijając gmach Teatru Narodowego (Teatro Nacional
Dona Maria II), który nosi imię córki Piotra IV, królowej Marii II. Rossio to popularna nazwa Placu
Piotra IV (Praca de D. Petro IV). Plac ten znajduje się w dzielnicy Baixa i jest jednym z głównych
placów Lizbony od czasów średniowiecza. Na środku Placu Rossio znajduje się pomnik króla
Portugalii Piotra IV. Brązowa statua władcy stoi na korynckiej kolumnie i cokole, na którym znajdują
się cztery postacie kobiece symbolizujące: sprawiedliwość, mądrość, siłę i umiar – cechy
przypisywane królowi. Pomnik ma 27,5 m wysokości. Plac ten nazywany jest również
„wibrującym placem", gdyż wyłożono go kostką brukową o falistym wzorze. Nad Placem Rossio
wznosi się dzielnica Bairro Alto z ruinami kościoła i klasztoru karmelitów (Igreja e Convento do
Carmo), zniszczone w czasie trzęsienia ziemi. Doszliśmy do fasady kościoła pw. św. Dominika
(Igreja de Sao Domingos). Kościół został zbudowany w XIII wieku i jest jednym z niewielu zabytków
w Lizbonie, które przetrwały trzęsienie ziemi. Kościół był wielokrotnie przebudowywany, po pożarze w
1959 r. jego wnętrze odrestaurowano, ale tylko częściowo, by zachować świadectwo zniszczeń. Jego
wnętrze robi ogromne wrażenie. Odbywały się w nim chrzty królewskich dzieci, ale cieniem na
kościele położyła się inkwizycja. To tutaj w murach świątyni odczytywano jej wyroki. Przed kościołem
znajduje się pomnik upamiętniający ofiary pogromu Żydów w 1506 r., dokonanego przez
mieszkańców Lizbony (w ciągu trzech dni zamieszek życie straciło ponad 2.000 osób).
Następnie przeszliśmy przez tętniącą życiem główną promenadą Baixy - Rua Augusta. Tutaj
mieszczą się liczne sklepy, butiki, restauracje i kawiarnie, prezentują się artyści.
Po drodze zatrzymaliśmy się by podziwiać neogotycką windę Elevador de Santa Justa, zwaną także
Elevador do Carmo. Zbudowana na przełomie XIX i XX wieku przez Raula Mesniera de Ronsarda,
ucznia Gustawa Eiffela, jest jedną z atrakcji Baixy. Początkowo napędzana parą wodną, po pięciu
latach wykorzystano już energię elektryczną. Wykonana z żelaza, ozdobiona ornamentem, mieści się
w wieży zwieńczonej platformą widokową. Łączy Baixę z położoną 32 m wyżej dzielnicą Bairro
Alto. To Narodowy Zabytek Kultury. U wylotu Rua Augusta przeszliśmy przez kamienny Łuk
Triumfalny (Arco da Rua Augusta). Jest on częścią Placu Handlowego (Praça do Comércio)
jednym z najpiękniejszych miejsc Lizbony, otwartym na rzekę Tag. Łuk zbudowano dla upamiętnienia
odbudowy miasta po trzęsieniu ziemi w 1755 roku. Ma sześć imponujących kolumn (11m wysokości
każda) i jest ozdobiony rzeźbami różnych postaci historycznych. Poza godłem Portugalii, na szczycie
rzeźby: Chwała, Męstwo i Umysł oraz cztery rzeźby ponad kolumnami: Nuno Alvaresa Pereiry
(dowódca wojskowy, święty kościoła katolickiego), Sebastiao Jose de Carvalho e Melo – markiza
de Pombala (polityk, premier i pierwszy doradca króla Portugalii Józefa I), Vasco da Gamy
(odkrywca morskiej drogi do Indii) i luzytańskiego wodza Wiriatusa (wódz broniący ziem przed
ekspansją rzymską). Dwie leżące rzeźby przedstawiają rzeki: Tag i Douro. Budowla sprawia
monumentalne wrażenie, ostatecznie ukończona w 1873 r.
Wspomniany Plac Handlowy znany jest również jako Plac Pałacowy (Terreiro do Paco) z uwagi na
to, iż tutaj znajdował się królewski Pałac Ribeira, zniszczony przez trzęsienie ziemi. Po tragedii,
plac został przebudowany w ramach odbudowy przez markiza Pombala. Wzniesiono go na
drewnianych palach ze względu na możliwość wystąpienia ruchów tektonicznych. Plac
otoczony jest z trzech stron XVIII-wiecznymi budynkami z arkadowymi podcieniami. Po rewolucji w
1910 roku budynki te przekształcono w urzędy państwowe i pomalowano na różowo, z czasem
odzyskały swą królewską żółtą barwę. Południowa strona placu jest otwarta na Tag. Pośrodku Praça
do Comércio stoi brązowy pomnik króla Józefa I Reformatora. Po opuszczeniu Placu Handlowego
rozpoczęliśmy „podejście" w kierunku najstarszej dzielnicy miasta, jednego z najważniejszych
wzgórz – Alfamę, zbudowaną na skalistym stoku nad brzegiem Tagu. Nazwa Alfama pochodzi z
języka arabskiego i oznacza "źródło" lub "łaźnie" i nawiązuje do historii dzielnicy, która za panowania
Maurów stanowiła centrum miasta, z licznymi łaźniami i źródłami wody na wzgórzu nad rzeką Tag.
W Lizbonie, mieście położonym na siedmiu wzgórzach, jest wiele punktów widokowych –
miradouros. My wędrując jego wąskimi, krętymi, a zarazem bardzo klimatycznymi uliczkami,
dotarliśmy do punktu widokowego św. Łucji (Miradouro de Santa Luzia), który leży w miejscu, w
którym w czasach Maurów biegły mury obronne miasta. Punkt ten nazwano od kościoła św. Łucji, przy
którym jest położony. Spod pergoli pod kwitnącymi fioletowo bugenwillami, rozciąga się
zapierający dech w piersiach widok na Tag, czerwone dachy Lizbony i labirynt pokręconych uliczek,
podobnie jak ze znajdującego się obok kolejnego punktu widokowego Bramy Słońca (Miradouro
Portas do Sol) - czerwone dachy domów Alfamy, nad którymi góruje majestatyczna bryła kościoła
pw. św. Wincentego za Murami (Igreja de Sao Vicente do Fora) oraz kopuła Panteonu
Narodowego. Kościół św. Wincentego jest miejscem pochówku członków dynastii Bragança. W
czasach Maurów to jedna z siedmiu bram wjazdowych do miasta.
Zatrzymanie się tutaj pozwoliło nam na refleksję i podziw nad pięknem tego co widzimy oraz
niepowtarzalny klimat. Po zrobieniu zdjęć, powoli i z uwagą wąskimi uliczkami, zeszliśmy ze wzgórza
Alfama do kościoła św. Antoniego w Lizbonie (Igreja de Santo Antonio de Lisboa),
wybudowanego w miejscu, gdzie w 1195 r. urodził się jako Fernando de Bulhoes i gdzie został
ochrzczony. Św. Antoni jest niezwykle czczony w Portugalii i na całym świecie.
Z całą pewnością, można powiedzieć że ten rok dla Duszpasterstwa Bankowców to rok
„Śladami św. Antoniego". W Rybniku nawiedziliśmy Bazylikę św. Antoniego Padewskiego, w
Radecznicy – miejsce objawień św. Antoniego wraz z Sanktuarium św. Antoniego z Padwy i
tutaj na ziemi portugalskiej w Porto – kościół św. Antoniego Congregados. Nawiedzenie
miejsca narodzin i chrztu tutaj w Lizbonie było dopełnieniem wszystkiego.
Święty znany jako Antoni z Padwy w rzeczywistości był Lizbończykiem, lokalnie nazywany św.
Antonim Lizbońskim (Santo António de Lisboa). W 1220 r. podczas studiów w Coimbrze, wstąpił
do Zakonu franciszkanów, przyjmując imię Antonio. W XV w. w miejscu domu rodzinnego, w którym
urodził się św. Antoni, najpierw wybudowano niewielką kaplicę, którą w XVI w. przebudowano na
kościół. W 1730 r. świątynię ponownie przebudowano i odnowiono. Tak jak pobliska katedra Sé
(znajduje się ona tuż za kościołem św. Antoniego), kościół św. Antoniego został zniszczony w
trzęsieniu ziemi w 1755 roku. Po kataklizmie pozostała tylko główna kaplica wraz z ołtarzem. Ruiny
odbudowano. W 1767 r. kościół został całkowicie przebudowany w stylu barokowo-rokokowym i takim
możemy go dzisiaj oglądać. W ołtarzu kościoła przechowywane są relikwie św. Antoniego. W
przedsionku pielgrzymi mogą nabyć chlebki św. Antoniego, gwarantujące pomyślność i obfitość w
każdym domu.
Kościół znajduje się na placu Largo de Santo Antonio da Se. Przed kościołem znajduje się posąg
świętego Antoniego, trzymający w rękach książkę i dzieciątko Jezus. W tle skromna, biała fasada
kościoła, wnętrze kościoła proste, bez jakiegokolwiek przepychu. Świątynię w 1982 r. odwiedził Jan
Paweł II, odsłonił posąg św. Antoniego na placu przed kościołem i modlił się w krypcie, która oznacza
miejsce, gdzie urodził się święty. Na pamiątkę tego wydarzenie na ścianie po drodze do krypty
(mała, prosta kaplica) wykonano azulejos przedstawiający modlącego się w tym miejscu
papieża. My również zeszliśmy do krypty i modliliśmy się.
W tej świątyni uczestniczyliśmy we Mszy św., którą odprawił ks. Janusz, a która ofiarowana była w
intencji naszego kolegi Wiesława, świętującego wkrótce rocznicę swoich urodzin.
Św. Antoni, chociaż był zakonnikiem stał się patronem par młodych. Pewna historia, mówi o
tym, że św. Antoni pomógł kiedyś pannie znaleźć męża i tak już zostało. Jest zwyczaj, że
panny, które nie mogą znaleźć męża, zakopują figurkę św. Antoniego w ogrodzie, głową do
dołu i siedzi tam tak długo, aż narzeczony się nie pojawi.
Następnie przeszliśmy do Katedry Se (Se de Lisboa). To najstarszy kościół w Lizbonie, wzniesiony w
1150 r. na ruinach meczetu – upamiętnia wyzwolenie miasta spod władzy Maurów. Budowę świątyni
zlecił Alfons I Zdobywca (Afonso Henriques). Katedra ma surowy, romański wystrój. Wnętrze z XIII
w. wykończono w stylu rokokowym. To najważniejsza świątynia w mieście, która od wieków jest
siedzibą biskupów. Spełniała również funkcje obronne - dwie masywne wieże z otworami
strzelniczymi. Piękna rozeta zdobiąca główną fasadę. W XIII i XIV w. dobudowano krużganki, które w
dużym stopniu uległy zniszczeniu podczas późniejszych trzęsień ziemi i następujących po nich
pożarach. Przez liczne odbudowy na przestrzeni dziejów w katedra to mieszanka architektonicznych
stylów - od romańskiego po barok. W katedrze znajdują się relikwie św. Wincentego (patrona
Lizbony). Najcenniejszym zabytkiem w katedrze jest 17 - kilogramowa złota monstrancja ofiarowana
przez króla Józefa I Reformatora (Jose I), wysoka na 90 cm, wysadzana ponad 4 tys. rubinów, szafirów,
szmaragdów i innymi szlachetnymi kamieniami. Przy wyjściu z katedry znajduje się niewielkie
baptysterium z chrzcielnicą, przy której został ochrzczony św. Antoni.
Lizbona słynie z żółtych tramwajów, które przemierzają sprawnie wąskie, kręte i strome ulice,
przedzierając się z charakterystycznym dla nich łoskotem blisko, wzdłuż kamienic czy świątyń.
Po duchowym umocnieniu ruszyliśmy do dzielnicy Belem, historycznie związanej z epoką wielkich
odkryć geograficznych. Najbardziej charakterystycznym zabytkiem Lizbony wydaje się być
wybudowana w latach 1515-1519 przez króla Manuela I - Wieża Belem (Torre de Belem).
Początkowo wieża była oblana wodami Tagu, ale w wyniku trzęsienia ziemi w 1755 r. i zmiany prądów
rzecznych, wieża obecnie znajduje się prawie przy brzegu. Wzniesiona w stylu manuelińskim, posiada
liczne ornamenty oraz orientalne i marynistyczne zdobienia. W ponad 500-letniej historii wieża pełniła
różne funkcje, w tym obronne, ale także była latarnią morską, punktem celnym, placówką telegrafu, a
nawet więzieniem – tutaj więziony był generał Józef Bem. Wieża Belém położona przy ujściu Tagu do
oceanu była w epoce wielkich odkryć geograficznych punktem orientacyjnym dla żeglarzy oraz
symbolem morskiej potęgi Portugalii. Wieża Belem została uznana za jeden z siedmiu cudów
Portugalii.
Po drodze minęliśmy pomnik samolot, którym portugalscy aeronauci Coutinho i Cabral w 1922 r.
dokonali pierwszego udanego przelotu nad południowym Atlantykiem.
Następnie zatrzymaliśmy się przy imponującym Pomniku Odkrywców (Padrao dos
Descobrimentos). Ta 52-metrowa betonowa budowla w kształcie karaweli przedstawia ważne
postacie z okresu wielkich odkryć geograficznych: żeglarzy, naukowców i misjonarzy; 32 figury
portugalskich bohaterów, na czele z Henrykiem Żeglarzem, Vasco da Gamą, Ferdynandem
Magellanem, Bartolomeu Diasem czy Afonso de Albuquerque, jedyną kobietą jest Filipa de
Lancaster, matka Henryka Żeglarza. Jest ona symbolem matek i żon, oczekujących na powrót
żeglarzy do domu.
Na ziemi przed pomnikiem zobaczyliśmy wielką mapę świata. To marmurowa mozaika róża wiatrów
zwana Gwiazdą Świata, na której zaznaczono trasy najważniejszych wypraw morskich; miejsca, do
których jako pierwsi dotarli Portugalczycy w czasach wielkich odkryć geograficznych. Mozaika była
darem Afryki Południowej dla Salazara.
To nie był koniec atrakcji. Od pomnika Odkrywców podziemnym przejściem dotarliśmy do ogrodu
Jardim da Praca do Imperio, z którego zobaczyliśmy bryłę Klasztoru Hieronimitów (Mosteiro dos
Jeronimos). Kompleks klasztorny jest uznawany za perłę stylu manuelińskiego. Wybudowano
go w miejscu pustelni, w której noc przed podróżą do Indii spędził Vasco da Gama. Prace z polecenia
króla Manuela I rozpoczęły się w 1502 r. i trwały ponad 100 lat jako wyraz dziękczynienia za
wyprawę Vasco da Gamy do Indii. Planowano wybudować jedynie kościół, ale fundusze jakimi
dysponowali architekci były tak duże, że wystarczyły na stworzenie budowli, którą obecnie możemy
oglądać. W kościele znajdują się nagrobki Vasco da Gamy i Luisa de Camoesa (jeden z największych
portugalskich poetów okresu renesansu, nazywanym „księciem poetów").
Klasztor Hieronimitów, jak i wieża Belem wpisano na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Kompleks odegrał także szczególną rolę we współczesnej historii – 13 grudnia 2007 r. podczas
szczytu UE podpisano tu Traktat Lizboński.
I jeszcze jedno: to tutaj w dzielnicy Belem w klasztorze Hieronimitów powstał przepis na znane w
Portugalii i chętnie kupowane przez turystów ciastka Pastel de nata. W XVII w. w klasztorze w
Belem mnisi wykorzystywali białka jaj kurzych do krochmalenia habitów. Pozostałe po procesie żółtka
jaj wykorzystywano do produkcji ciast i ciasteczek. To wtedy w klasztornych murach zrodził się przepis
na ciastka, których przygotowanie pochłaniało wiele pozostałych żółtek. Białka i żółtka znalazły swoje
wykorzystanie, tak aby nic się nie zmarnowało. Obok żółtych tramwajów w Lizbonie,
wszechobecnych azulejos, grillowanych sardynek i suszonego dorsza jednym z najbardziej
znanych symboli kulturowych Portugalii jest kolorowy kogut z Barcelos. Jak głosi legenda w
Barcelos w czasach średniowiecznych, miejscowa ludność oskarżyła niesłusznie przybysza o
popełnienie przestępstwa. Został on skazany na śmierć przez powieszenie. Mężczyzna zarzekał się,
że jest niewinny i poprosił o rozmowę z sędzią. Wskazując na pieczonego kurczaka znajdującego się
na stole, powiedział: „Jest to oczywiste, że jestem niewinny, tak bardzo oczywiste, że w dniu, kiedy
mnie powiesicie, ten kogut zapieje." I tak też się stało; w momencie egzekucji, kogut ożył i zapiał, a
sędzia podbiegł do mężczyzny, aby go uwolnić od niesprawiedliwej śmierci.
Po pełnym wrażeń dniu wróciliśmy do hotelu. Mieliśmy jeszcze chwilę na krótkie zakupy i odrobinę
odpoczynku. Po kolacji wspólnie, w radosnej atmosferze odśpiewaliśmy "Sto lat" naszemu
solenizantowi Wiesławowi. Wspólne śpiewy, uśmiechy i życzenia stworzyły ciepły klimat, który pięknie
dopełnił ten intensywny, ale bardzo wartościowy dzień. To był czas pełen historii, modlitwy, wzruszeń i
prawdziwej wspólnoty. Dzień wypełniony był pięknymi widokami, fascynującą historią i wyjątkową
atmosferą Lizbony – miasta, które mimo burzliwych dziejów, zachowało swój niepowtarzalny urok.
Dzień siódmy, 10-11.10.2025 r. (piątek) – dzień powrotu do Polski
Nadszedł dzień, który zawsze przychodzi z lekkim niedosytem i refleksją – ostatni dzień naszej
pielgrzymki. Choć wiedzieliśmy, że czas powrotu zbliżał się nieuchronnie, nikt z nas nie chciał zbyt
szybko żegnać się z tym pięknym krajem, jego wyjątkową atmosferą, gościnnością ludzi i głębią
przeżywanych tutaj chwil duchowych.
Dzień rozpoczęliśmy wspólnym śniadaniem w hotelu. Punktualnie o godz. 10:00 zgodnie z planem,
spakowani i gotowi, opuściliśmy hotel.
Udaliśmy się do dzielnicy Oeiras – spokojnej, nadmorskiej części Lizbony. W parafialnym kościele
Matki Bożej Oczyszczenia (Igreja Matriz de Oeiras) uczestniczyliśmy we Mszy św. – ostatniej
wspólnej podczas naszej pielgrzymki. Był to wyjątkowy moment wdzięczności i refleksji –
zatrzymaliśmy się na chwilę, by podziękować Bogu za ten czas: za przeżycia, za piękno
odwiedzanych miejsc, za wspólnotę, którą tworzyliśmy i za wszystkie łaski, które zostały nam
dane.
Kościół w Oeiras – choć skromny z zewnątrz – okazał się niezwykle klimatyczny i sprzyjający
modlitwie. Po Eucharystii mieliśmy jeszcze chwilę wolnego czasu, by pospacerować po okolicy i
delektować się ostatnimi chwilami w portugalskim słońcu. Zatrzymaliśmy się na krótką przerwę na
kawę, nie zabrakło rozmów, wspomnień i wspólnych zdjęć.
Autokarem udaliśmy się na lotnisko w Lizbonie, gdzie około godz. 13:00 rozpoczęliśmy odprawę.
Atmosfera była pełna wspomnień, każdy z nas czuł, że przeżyliśmy wiele i że w naszych sercach
Portugalia zostanie na dłużej.
O godz. 15:05 wystartowaliśmy z Lizbony. Lot do Warszawy przebiegł spokojnie i bez zakłóceń. Na
lotnisku Chopina wylądowaliśmy około godz. 20:00 (czasu polskiego) – oficjalnie wróciliśmy na
polską ziemię. Na warszawskim lotnisku czekaliśmy jeszcze na kolejny lot – tym razem do
Rzeszowa. Choć dzień był długi i pełen przejazdów, nikt nie narzekał – wręcz przeciwnie, dało
się słyszeć wiele rozmów i śmiechu.
O godz. 23:30 wystartowaliśmy w ostatni etap podróży. Krótki, wieczorny lot zakończył się kilka
minut po północy, kiedy bezpiecznie wylądowaliśmy na lotnisku w Jasionce. I choć zegarki
wskazywały już nowy dzień – w naszych sercach trwał jeszcze ten sam, pielgrzymkowy czas.
Zmęczeni, ale szczęśliwi, wróciliśmy „do domu". Z bagażami pełnymi przede wszystkim doświadczeń
duchowych, pięknych spotkań i niezapomnianych widoków. Portugalia pozostanie z nami nie tylko
jako cel podróży – lecz jako miejsce, w którym każdy z nas odnalazł coś ważnego: ciszę, modlitwę,
wzruszenie, refleksję, wspólnotę. Pielgrzymka dobiegła końca, ale to, co najważniejsze – trwa z
nami w naszych sercach i ciepłych wspomnieniach.
Za duchową opiekę, za modlitwę, dobre słowo i obecność, która prowadziła nas każdego dnia -
za to wszystko jesteśmy wdzięczni księdzu Januszowi. Wdzięczni, że mogliśmy iść tą drogą.
Małgorzata Habrat





